Wygląda na to, że Marc Jacobs nacisnął przycisk „Odśwież”. Po opuszczeniu Louis Vuitton jesienią ubiegłego roku, skupił się na budowie własnego imperium. Wprowadzone przez niego zmiany okazały się świeże i zaskakujące, dalekie od stylu projektanta. Główny pokaz podczas New York Fashion Week okazał się hipnotyczny. Modelki były do siebie podobne w prostych fryzurach i opaskach na głowie. Beże, biele, szarości, chabry,  wszystko lekko pudrowe i czyste, o wiele delikatniejsze niż to, co Jacobs prezentował od lat.

Monochromatyczny wygląd strojów tworzył miękką czasoprzestrzeń. Każdy element kolekcji, poczynając od tuniki, sukienki, poprzez legginsy, szale, sprawiał wrażenie naturalnego i łatwego do ubrania,  a jednocześnie lekkiego i nowoczesnego. Analizując jednak dokładniej kolekcję, to z wyjątkiem zdobionych sukienek wyblakłymi plisami, które wywołały moje WOW, samo projektowanie zostało ograniczone do minimum. Kolekcja w rzeczywistości mogłaby trafić wprost do sieciówek, miała w sobie bowiem czynnik typowo komercyjny.

Ciekawe, czy Marc Jacobs dalej będzie podążał tą drogą, czy też powróci do swojej tradycyjnej dziwaczności. Niemniej jednak kolekcja na sezon jesień  zima 2014 okazała się bardziej przystępną od poprzednich i nadającą się dla mas. Tylko czy tego szukamy w modzie...