Moja reakcja, kiedy Marc Jacobs odchodził z funkcji dyrektora kreatywnego Louis Vuitton, była jednoznaczna i wyglądała mniej więcej tak... koleżanka pyta: „wiedziałaś, że LVMH zwalnia swego dyrektora, Marc Jacobs odchodzi ?!”, słyszę szok i niedowierzanie w jej głosie, a ja rzucam mimowolnie i z dystansem: „powinni byli to zrobić 2 lata temu”.

I trzymam się twardo tego zdania. Dziwię się tylko, czemu największa grupa dóbr luksusowych dopiero teraz przejrzała na oczy i uświadomiła sobie, że Marc Jacobs z czasem poświęca większą uwagę na samym show niż na ubraniach. Co prawda, podczas jego panowania powstało kilka ciekawych projektów, ale pokazy od dobrych dwóch lat były cyrkiem, który miał odwrócić naszą uwagę od beznadziejnych ubrań. W tym sezonie po raz kolejny Marc Jacobs postanowił zmylić nas gigantycznymi piórami na głowach modelek i wielką fontanną na środku wybiegu. Gratuluję !

No. 1


Piękna, ozdabiana suknia wieczorowa. Wyjątek. Wygląda na to, że Jacobs tylko to potrafi zrobić. Jednak biorąc pod uwagę zasoby Louis Vuitton, nie było trudno o takie wykonanie.

No. 2


Skórzana kurta Biker z ozdabianymi rękawami. Jedyna rzecz, która była warta uwagi w tym pokazie.

No. 3


Szerokie spodnie z cekinowymi napisami i pióra zasłaniające biust. Aż brak mi słów, by opisać, jak bardzo jest to słabe i niewarte oglądania na wybiegu.

No. 4


Jeansy na pokazie LV. Żeby to jeszcze były ładne jeansy, ale nie, to muszą być brzydkie, babcine z koronkową wstawką !

No. 5


Coś co składa się z wiązanych legginsów z cekinowymi ochraniaczami i topem, który deformuje sylwetkę.

No. 6


Brzydki strój, który sprawia, że nawet modelka wygląda jak niska potężna baba.

Autor: Tina