Mieszkańcy Warszawy zapewne już zdążyli zobaczyć gigantyczną instalację kufra Louis Vuitton. Wraz z nią w czerwcu nastąpi otwarcie pierwszego butiku Louis Vuitton w Polsce. Czy to oznacza, że Warszawa dogania takie modowe metropolie jak Nowy Jork czy Paryż ?



Mam na ten temat podzielone zdanie. Fakt, że w prasie widujemy często osoby pozujące dumnie z ikonicznym logo LV na ściance. Mimo wszystko dotyczy to niewielkiego odsetka polskiej populacji. Blogerki, z którymi utożsamia się większość młodych dziewczyn, swoje kolekcje zawdzięczają sponsorom i różnym współpracom reklamowym, ich obowiązkiem jest więc zapełnienie garderoby „must havemi” świata celebryckiego. Reszta z nas może tylko spoglądać z utęsknieniem na zdjęcia i na plastikowy kufer przy Alejach Jerozolimskich.



Spójrzmy prawdzie w oczy, dobra luksusowe szczególnie w Polsce nie mają zachęcających cen. Wypłaty nadal pozostawiają wiele do życzenia. W porównaniu do bardziej zaawansowanych ekonomicznie krajów, polska akcyza na produkty luksusowe jest znacznie zawyżona. Wraz z kwotą od producenta, metka z ceną często osiąga 5 cyfr, czyli 4 razy więcej niż średnia zarobku polskich obywateli.
Nawet torebki z Zary (seria „authentic leather”) są zbyt kosztowne dla przeciętnego „everyday Joe” i widywałam dziewczyny, które zastąpiły je zadziwiającymi okazami z bazarku. Czy w kraju, gdzie większość populacji woli wydać pieniądze na chińskie wersje torebek Zara i sprowadzone podróbki Michael Kors, jest szansa na sprzedaż ręcznie wykonanych z najlepszej jakości tkanin torebek Louis Vuitton ?



Zastanówmy się przez chwilę, ile sztuk produktu tygodniowo jest w stanie sprzedać dom towarowy Vitkac ?
Wielka instalacja reklamowa nie tylko zwróciła uwagę przechodniów, ale też u niektórych wzbudziła oburzenie. W sieci pojawiły się zdjęcia billboardów z hasłami „Sezonowa podwyżka cen” i „Puścimy cię z torbami”, jako forma (anty)kampanii reklamowej otwierania kolejnego luksusowego butiku. Protesty przeciw konsumpcji i kapitalizmowi często są kierowane właśnie do marek luksusowych (pamiętacie przejaw wandalizmu skierowany na butik Macieja Zienia), podczas gdy sklepy sieciówkowe, które bardziej napędzają mechanizm konsumpcji, nie spotykają się z takim odbiorem.



Z drugiej strony jeszcze kilka lat temu wielu znanych i mniej znanych miłośników high fashion uważało Warszawę za zacofaną stolicę ze względu na brak eleganckich butików i światowych marek. Czego tak naprawdę ludzie chcą ? Drogich jakościowych marek czy bazarowych cen ?



Myślę, że otwarcie butiku, co prawda tylko z akcesoriami od Louis Vuitton, dobrze wpłynie na wizerunek naszej stolicy. Pod względem sprzedaży inwestorzy nie powinni liczyć na wysoki obrót. Jeżeli jednak stać ich na utrzymanie sklepu, w którym sprzedadzą kilka sztuk rocznie, to ich problem. My natomiast możemy się szczycić kolejnym etapem w drodze do miana światowej metropolii i podziwiać starannie przygotowane kampanie reklamowe.

zdjęcia wykonane przy użyciu aparatu: SONY NEX-5R

Autor: Tina