Sezon Resort 2016 czas zacząć... I to hucznie. Louis Vuitton zarezerwował na tę okoliczność ponad 800 pokoi w Palm Springs w Kalifornii dla gwiazd, dziennikarzy i klientów, by byli świadkami pokazu najnowszej kolekcji Nicolasa, który odbył się w posiadłości Bob Hope.

Miejsce to zrobiło niesamowite wrażenie na projektancie już 15 lat temu, kiedy po raz pierwszy zwiedzał pustynne okolice. Łatwo zrozumieć, dlaczego, nawet dzisiaj. Dom, który zaprojektował John Lautner, położony jest na jednym z centralnych szczytów Palm Springs.

Widok z niego na dolinę zapiera dech w piersiach. Kolosalne rozmiary i pewna niezdarność dodają mu jedynie uroku. W zależności od punktu widzenia, cała posiadłość raz przypomina statek kosmiczny, by innym razem upodabniać się do krateru groźnego wulkanu. Nota bene, dom został wystawiony niedawno na sprzedaż, z ceną wywoławczą zaczynającą się do 25 milionów dolarów...

Ghesquiere poruszyło zderzenie twardej, mocnej architektury z słodkim wnętrzem w stylu lat 50. Paradoks słodyczy i brutalności spodobał się mu do tego stopnia, że przeniósł go na swoje projekty w kolekcji Resort 2016. Taka myśl przewodnia dominuje w jego ubraniach.

Nowością stały się przedłużone sylwetki w maxi spódnicach, zestawione z ciężkimi butami. Z delikatnymi, zwiewnymi tkaninami kontrastowały skórzane, ciężkie pasy, przecinające skośnie brzuch, zostawiając odkryty kawałek ciała. Jedwabie obok pikowanych materiałów i sórzanych, motocyklowych kurtek. Zmysłowe, wysoko przycięte spodenki, noszone do szalenie kobiecych koszul. Wojskowe swetry i króciutkie kurtki z zamszu. Spektakularne hafty na skórzanych sukienkach i plecione, błyszczące wzory z motywem wężowej skóry.

Kolekcja Louis Vuitton Resort 2016 pozostaje na długo w pamięci. Nieskrępowana, odważna, lekka... Geniusz Nicolas Ghesquiere powrócił do gry i jego rozdanie okazało się mistrzowskie.