Słynna polska projektantka Eva Minge zaprezentowała ostatnio swoją kolekcję “Lemoniq by Eva Minge”. Pokaz mody składał się z dwóch części: z haute couture oraz pret-a-porter. Jej modowy spektakl nazywał się "Black & White Obsession". Jak można się domyślać po tytule głównymi wiodącymi kolorami to czerń i biel. Kolekcja składała się z różnych stylów. Jedne ubrania były sportowe, inne casual. Głównym nurtem za którym pani Minge podążała tworząc kolekcję to styl marynarski, czyli odwieczne poziome paski oraz grochy. Projektanta umieściła je niemal wszędzie.

Oglądając ubrania Evy Minge przyszła mi na myśl kolekcja Marni. Projektantka Consuelo Castiglioni stworzyła również na sezon wiosna / lato 2009 kolekcję z groszkami, różnej wielkości oraz barwie. Kolorystyka Evy Minge oraz Marni również się zgadzała. Na obydwóch pokazach mogliśmy zobaczyć żółtć, niebieski, fiolet, biel czy czerń. Nawet pojawiały się podobne kawałki, jak żółta, zawijana spódniczka do kolan czy sukienki w grochy. Jednak podobne nie oznacza na tym samym poziomie. Wręcz przeciwnie. Gdy Consuelo Castiglioni stworzyła przepiękną kolekcję wypełnioną kontrastami, które teoretycznie nie pasują do siebie, a praktycznie ubrania wyglądają znakomicie. W czasie kiedy eva Minge tworzy po raz kolejny “swoją najgorszą” kolekcję.

Analizując "Black & White Obsession" widzimy, że nikłe są szanse na dobry poziom polskiej mody. Jeżeli takich osób się nie wyeliminuje, będziemy zmuszeni nadal. ubierać się u zagranicznych projektantów. Kolekcja jest kiczowata, mało oryginalna, a przede wszystkim nudna… Czy ktoś stoi za Evą Minge, że przez tyle lat utrzymuje się na naszym rynku, czy po prostu jednak ubrania rudowłosej projektantki podobają się? Czarna podkoszulka, żółta jaskrawa spódniczka, a do tego żółte buty i grube turkusowe skarpetki - czy to możliwe aby się podobało?!