Nowa kolekcja butów i akcesoriów marki Jimmy Choo z całą pewnością nie jest powiewem świeżego designu. To Jimmy Choo, którego znamy jeszcze z czasów świetności marki, przypadającej na pierwszą dekadę XXI wieku. Akcesoria i szpilki wyglądają niczym projektowane z myślą o rosyjskich oligarchach i bywalczyniach centrów handlowych Dubaju. Jest na bogato. Złoty kolor zdaje się wypływać z kolekcji niczym pieniądze rosyjskich biznesmenów przelewane do Rajów Podatkowych pod wpływem tzw. sankcji.

To co wyróżnia kolekcję to wyraźna inspiracja antykiem. Charakterystyczne linki i typowe dla starożytnej Grecji motywy wyróżniają szpilki, torebki czy portmonetki oferowane przez Jimmy Choo.

Nie będziemy wspominać o rzeczach tak oczywistych jak stwierdzenie, że do produkcji torebek Jimmy Choo używa skóry z węża pytona czy zachwalać misterną formę wiązań i wykończenia detali obuwia. Marka dla tych, których fascynuje przepych. Ludzi, którzy nie są świadomi nowych trendów w designie czy stylu życia. Osób, które żyją ostentacją i wulgarnością. Brak rekomendacji. Powiew naiwnej fascynacji barokowym bogactwem, która psuła początek stulecia.