Smutno mi się robi, kiedy muszę oglądać taki powrót Jil Sander do swojej marki. To, co zrobił Raf Simons dla Jil Sander ,wszyscy chyba już znamy Kolekcje były tak popularne, że na kilka dobre sezonów przywróciły charakterystyczny minimalizm lat 90. (którego właśnie Jil Sander była prekursorką).
Kiedy jednak Raf Simons odszedł i powróciła Jil Sander, coś nie do końca zagrało. Ikoniczna projektantka chyba zrobiła sobie zbyt długą przerwę, bo w jej kolekcji nie zobaczyłam nic zachwycającego ani nowego, a chyba właśnie tego się spodziewamy przy wielki come back. W kolekcji wiosnalato 2014 zdecydowanie zabrakło nowoczesności i minimalistycznej innowacyjności, którą Raf Simons tak dobrze wdrażał.

No.1


Zachwycająca, piękna prosta sukienka, którą założyłaby każda kobieta.

No. 2


Dekold z ostrym i wyrazistym cięciem, chociaż sama sukienka może być trudna do noszenia.

No. 3


Brzydki kształt sukienki psuje „czysty” minimalizm kolekcji (chociaż samego minimalizmu w kolekcji zdecydowanie mi brakowało).

No. 4


Dziwaczne printy. Wmawiam sobie, że modelka uciekła z pokazu Henry Holland, jeżeli nie, to brakuje mi słów.

No. 5


Brzydko skrojony płaszcz z wycięciami na ramionach – nie jest to ani minimalistyczne, ani ładne.

No. 6


Crop tube ? Naprawdę ?

Autor: Tina