Toddlercor, czyli trend ubierania się jak małe dzieci, powinien zostać nazwany Scottercor. Jeremy Scott uwielbia w swoich kolekcjach nawiązywać do czasów dzieciństwa i motywów bajkowych. Przypomnijcie sobie chociażby swetry z postacią Shreka. Tym razem najnowsza kolekcja Jeremy Scott  jesień 2015 Ready-to-Wear zainspirowana została lalkami i psychodelią z lat 70.

Podczas pokazu nastrojowo współbrzmiały dźwięki bąbelków z wpadającego w ucho Lemonade, kawałka londyńskiego producenta Sophie.

Na początku pojawiły się modelki w kolorowych rajstopach i klasycznych, płaskich butach w stylu Mary Jane oraz kolorowych, rozkloszowanych sukienkach. Istna mieszanka stylu twiggy połączona z zabawnymi, dziecięcymi wzorkami. Typowe dla Scotta printy mogłyby równie dobrze ozdabiać dziecięce pokoje czy sale przedszkolne. Tańczące różowe króliczki i błękitne misie, słonie i hipopotamy. Tło dla nich stanowiła pastelowa, wyblakła kratka. Czy pamiętacie strój clowna ? Czy już popadacie w dziecięcy obłęd, jakbyście zażyli coś niedozwolonego ? Musicie przyznać, że świat dzieci jest psychodeliczny, ze słodko wyglądającymi strachami i fobiami. Podobnie jak modowa naiwność Scotta, fascynacja lalkami, kolorami i wzorami z lat 70. Modelki z kolorowymi włosami i zabawnym makijażem. Ażurowe kołnierzyki, czapeczki dla niemowlaków, grube rajstopy.

Kolekcja Scotta jest symptomem głębokiego kryzysu kultury, popkulturową reakcją na śmierć polityki i pseudonaukowej narracji.

Projektant wydaje się być  zbyt zmęczony walką z  korporacyjną kapitalistyczną maszyną i tworzy przerysowane, alternatywne światy, w których miauczą kotki i żyje wieczne dziecko. Taką modę ofiarował swoim widzom Jeremy. Doskonałe krawiectwo i infantylna stylistyka. Zamrożone bezglutenowe ciastko, które trafia prosto w twarz. To najlepsza kolekcja Scotta, jaka dotychczas oglądałam. Nie tylko ze względu na jej przekaz, ale także przez precyzyjne wykonanie. Ubrania były nieskazitelne, ale tylko do użytku przez niegrzeczne dziewczynki i chłopców.