Jean Paul Gaultier jest mistrzem mody i showmanem. Nie kto inny, jak on ubrał Madonnę w stanik w kształcie stożka. W najnowszej kolekcji couture wiosna 2016 francuski dom mody powrócił do lat 90. i sięgnął po męskie, lekko kanciaste męskie marynarki, w których kobietom jest wyjątkowo do twarzy. Na wybiegu rozegrał się natomiast wesoły, barwny spektakl. Projektant snuł opowieść o słynnym paryskim klubie nocnym Le Palace. To apokryficzne miejsce, w którym tańczył rozebrana Grace Jones, owinięta jedynie w szalik, który przekazał jej Yves Saint Laurent. Modelki podczas pokazu nie występowały co prawda nagie, ale czuły się swobodnie na wybiegu. Poklepywały się nawzajem, puszczały oczko, paliły papierosy, piły szampana. Było to chyba najgłośniejsze show wśród pokazów couture.

Wśród propozycji Jean Paul Gaultier nie zabrakło cekinów, błyszczących materiałów, lureksu, weluru, ale także futer i koronek. Modelki miały mocno natapirowane włosy lub uczesania wprost punkowe, na których kołysały się toczki i woalki. Zainteresowanie wzbudziły męskie, haftowane bonżurki przewiązane w talii. Smoking wykonany z piór marabuta, z cekinowymi wykładanymi klapami, noszony jedynie do kabaretek. Oversizowa kurtka narzucona niedbale suknię z cekinów. Wieczorowe, jeansowe kurtki do krótkich spodenek. Tren zastępujący narzutkę.  Jedwab przypominający wyglądem bielony denim. Oglądając kolekcję, odnosi się wrażenie, że Gaultier nie bierze mody zbyt poważnie, ale to tylko złudzenie. Efekt okazuje się zaskakujący.