Wystarczy jeden raz obejrzeć kolekcję Jason Wu, a już zawsze będzie się wracać do tego projektanta. Tak właśnie było ze mną, kiedy po raz pierwszy Wu skradł moje serce. Cenię go dlatego, że jest wymagającym rzemieślnikiem, a jednocześnie artystą i mistrzem w tworzeniu odzieży sportowej. W kolekcji na sezon jesień 2015 zrezygnował z ozdób, falbanek i piór, zaś sportowe elementy ujął w prosty, nienachalny sposób. Zachwycają doskonale skrojone spodnie z wysokim stanem zestawione z jedwabną bluzką z długim krawatem w odcieniu oliwkowym. Ten retro akcent został zastosowany nie bez powodu, gdyż nawiązuje do aktualnej muzy projektanta, francuskiej aktorki Catherine Deneuve.

Kolekcja sprawiała wrażenie swobodnego, lekkiego glamour, który pozostał w dalszym ciągu elegancki. W centrum uwagi pozostawały bogate futra, przyciągające zazdrosne spojrzenia. Płaszcze i kamizelki z odpinanym futerkiem. Futerka założone nonszalancko za pasek okazały się interesującym rozwiązaniem, dodającym luksusowego looku. Rewelacyjna sukienka bez rękawów z matowej skóry. Minimalistyczne sukienki ze zmysłowymi rozcięciami z boku lub z przodu. W kilku przypadkach wykonane z całkowicie przezroczystej czarnej koronki.

Najnowsza kolekcja Wu wydała mi się jednak zbyt grzeczna. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że tym razem projektant wybrał poprawne, bezpieczne wzory. Ubrania w zasadzie były bez zarzutu, ale zabrakło mi w nich czynnika zaskoczenia z domieszką geniuszu, którą niewątpliwie posiada, co już wielokrotnie udowodnił na przykładzie wcześniejszych projektów. W kolekcji jesień 2015 według mnie pokazał zbyt mało, jak przystało na Wu, do którego się przyzwyczaiłam...