Prawdopodobnie najlepszy dzień podczas Paris Fashion Week w tym sezonie. Projektanci przeszli samych siebie, pokazując piękne kolekcje i innowacyjne stylizacje. Oczywiście odbył się też najbardziej oczekiwanych pokaz roku – Alexander Wang dla Balenciaga, na którego recenzję powinnam przeznaczyć oddzielny tekst ze względu na dramę stworzoną wokół tej kolekcji. 

Olivier Rousteing coraz lepiej punktuje u Balmain. Z najgorszej kolekcji sezonu awansował na  3. miejsce dobrych loków z 38 pokazanych. Przy takim tempie już za 10 sezonów uda mu się pokazać porządną kolekcję. Oczywiście, jeżeli nie zostanie zwolniony lub zastąpiony. Gdyby dla Balmain pracował  Christopher Decarni moglibyśmy oglądać ładne ubrania z lat 80. przez kolejne 10 sezonów. Moim zdaniem, wszystko będzie lepsze niż kiczowate kostiumy Rousteing.

Alber Elbaz miło mnie zaskoczył nową sylwetką dla Lanvin. Nie, żebym narzekała na piękne falbanki i baskinki w poprzednich kolekcjach, ale zawsze dobrze zobaczyć nowe pomysły. Najbardziej zadziwiła mnie nowa konstrukcja i krawiectwo, prostsza, a jednocześnie bardziej elegancka. Było mniej jednoczęściowych sukienek w porównaniu do poprzednich wybiegów. Ich miejsca zastąpiły topy i spódnice z interesującymi detalami i ukośnymi draperiami. Całość jak zwykle z zabawnymi dodatkami w stylu Elbaz.

Rick Owens nie przestaje mnie zadziwiać. Potrafi przekształcać kolekcje na przeróżne sposoby i style, utrzymując przy tym oryginalną estetykę. Tym razem w jego ubraniach widoczny był wpływ japońskiej kultury. Bardzo podobne do kreacji młodego Yohji Yamamoto w nowoczesnym i na swój sposób seksowniejszym wydaniu. Do warstw zdekonstruowanych ubrań dodał interesujące falbanki, futrzane narzutki, supły i imitację tkanej tekstury.

Barbara Bui za bardzo stara się być „cool”. Czasami wychodzi to na dobre, jednak tym razem rezultat okazał się masakryczny. Jej charakterystyczne eleganckie sylwetki i cudowne, luksusowe płaszcze są bezkonkurencyjne, jednak jej eksperymenty z crop top, metalicznymi spodniami i wycięciami w bandażowych sukienkach wyglądały tak, jakby sama Lindsay Lohan dobrała się do szkiców. Mam nadzieję, że ktoś w końcu uświadomi to Pani Bui i następnym razem zobaczymy więcej klasyki i charakterystycznych subtelnych detali.
Balenciaga, najbardziej wyczekiwany show tego roku. Debiut Alexandra Wang przebić mógł tylko Raf Simons dla Dior Couture. Cóż powiedzieć, kolekcja godna jego imienia. Doskonała, zbalansowana i oryginalna.

Autor: Tina