Ojciec Tunezyjczyk, matka Włoszka... Rocznik 1968. Studiował historię sztuki na École du Louvre. Francuski kreator mody, u którego możemy zauważyć wpływy brytyjskie. Ta dziwna mieszanka narodowości charakteryzuje Hedi Slimane, byłego już dyrektora artystycznego domu mody Dior.

Odkryty przez Yves Saint Laurent, dla którego robił szkice męskich kolekcji, zwolniony w konsekwencji przez firmę LVMH (Louis Vuitton Moet Honnessey), rozpoczyna samodzielną działalność i od tego momentu zbiera niezliczone pochwały paryskiego świata mody. Styl elegancki ale sexy, uwielbiany przez John'a Galliano.

Bezkompromisowy Sliman uważa się za gwiazdę i ufa tylko własnej intuicji. Ma do tego powody - pod jego rządami Dior Homme stał się synonimem tego, co najgorętsze i najbardziej na czasie. Slimane wprowadził do swoich kolekcji elementy mody ulicy i kontrkultury. Swoje inspiracje czerpał równie chętnie z tradycyjnego krawiectwa, co ze świata indie rocka.To on wprowadził do mainstreamu niemożliwie chudą męską sylwetkę, kopiowaną dziś przez chłopaków w metropoliach całego świata.

Karl Lagerfeld podobno schudł 30 kilogramów by zmieścić się w jego kreacje! Wśród innych klientów uzdolnionego Francuza możemy wymienić Stinga i Brada Pitta a nawet Catherine Deneuve i Madonnę, które nie zawahały się przejrzeć męskich kolekcji by zasilić własne garderoby. Uznany fotograf, wielbiciel demonicznego Pete'a Doherty, byłego lidera "The Libertines" i partnera supermodelki Kate Moss, redaktor naczelny, eklektyk Hedi Slimane interesuje się również kosmetykami.