Giorgio Armani przed każdym pokazem funduje swoim gościom coś w stylu mini pogadanki, wyjaśnienia czy wykładu. Tym razem jednak było inaczej. Najnowsza kolekcja Giorgio Armani jesień 2015 Ready-to-Wear, zaprezentowana podczas Tygodnia Mody w Mediolanie, rozpoczęła się bez dodatkowego wstępu. Czyżby tym razem wielki Armani chciał pozostawić wyłącznie odbiorcom wyciągnięcie wniosków z pokazu ? No cóż, w bieżącym roku obchodzimy 40-lecie istnienia marki i  utrzymywanie się w czołówce elity modowej przez tak długi czas, o czymś świadczy, dlatego też nie trzeba innych specjalnie przekonywać do siebie.

Na jesień 2015 Giorgio Armani postanowił przenieść nas w klimaty malarstwa Marca Chagalla. Spodnie, kamizelki, a zwłaszcza suknie wieczorowe wyglądały zachwycająco, jakby zostały przeciągnięte pędzlem mistrza. Moda proponowana przez Griorgio od lat mieści się w prostej, klasycznej estetyce, ale osiągnięcie efektu prostoty jest zawsze najtrudniejsze. Tym razem projektant dodał szczypty minimalizmu i pierwiastka zen do swoich ubrań.

Kolorystyka, zastosowana przez Armaniego, jest także popisowa, wyciszona, ale intrygująca. Dominowały pociągające błękity, fiolety i szarości, skąpane w lekkim połysku. Nie można nie zauważyć drobnych dziwactw, które Armani wplótł do kolekcji.

Zwłaszcza spodnie z zawijanymi kawałkami materiału, przypominającymi sarong czy doczepiane okrągłe kołnierzyki. Nowe tekstury także przyciągały uwagę, jak chociażby kwadratowe, pozszywane kawałki skóry lub zamszu czy wykończenia z poskręcanej boucle. Sądzę, że Giorgio Armani, pomimo upływu lat i okrągłej rocznicy, ma jeszcze wiele do powiedzenia w modzie.