Projektant, który dedykuje swe kolekcje zwykłym robotnikom, piekarzom, zwyczajnym ludziom. 

Od 30 lat udaje mu się tworzyć rzeczy podejrzanie proste i zyskuje z tego tytułu dodatkowe zera na prywatnym koncie bankowym. Jego sukces polega na kreowaniu rzeczywistości każdego z nas. Zaczynając od bielizny, a kończąc na dopasowanych marynarkach. 

Każdy mężczyzna ceniący szyk i elegancję powinien mieć choć jedną sztukę z metką Armani. Lecz, czy cena za logo jest adekwatna do produktu? Oczywiście, że tak. Białe koszule, kilka par jeansów, jakiś kaszmirowy t-shirt, z dodatków wystarczy czarny jedwabny krawat i sportowy zegarek. Voila! Mężczyzna już ubrany. Stylowo, skromnie i z lekką nutką fantazji.

Finansami Armaniego zajmuje się sztab osób, odpowiedzialnych za marketing i zarządzanie. Dlatego powstały, również tańsze wersje jego ubrań. Dla młodych osób, aktywnych zawodowo oraz bardziej szykowne dla biznesmenów. Armani wychodzi z założenia, że nie trzeba dobrze wyglądać płacąc majątek. Nie na daremne Giorgio ma przydomek guru włoskiej mody. Na szczęście od lat wrodzony talent pozwala pokonywać konkurencję. Hmm... jeśli można w tym miejscu mówić o konkurencji. 

„Wszystkie drogi prowadzą do Mediolanu”


Czerń i biel to podstawowe kolory, które pozwoliły mu wybić się i zaistnieć na rynku. Chwileczkę! Czyż to nie Coco Chanel była pierwsza? Rzeczywiście to ona stworzyła dwa kolory i została im wierna. 
W mediolańskich butikach, gdy wchodzimy do salonu Giorgio, mamy uczucie, że w życiu nie liczą się tylko pieniądze, tylko uczucia. Dlatego cały pakiet romantycznych rekwizytów oraz świeżo ściętych róż widnieją w przedsionku butiku. „Ciesz się życiem, jesteś beztroski i wolny.”
Taki slogan wydaje się czytać z ust sprzedawczyni, które z uśmiechem zapraszają do zwiedzania i zakupu w salonie projektanta. Jednym słowem marka Giorgio Armani jeszcze przez lata będzie na piedestale chwały, by cieszyć nasze oczy i zaspokajać potrzeby.