Obrońcy praw zwierząt na pewno będą mieli o czym myśleć w trakcie nadchodzącego sezonu. Podczas Milan Fashion Week włoskie domy mody szczególności upodobały sobie futra i skóry. Nic dziwnego, włoska moda słynie z ponadczasowych ubrań wysokiej jakości, a futra i skóry na pewno zaliczają się do tej kategorii.

Nawet Marni, który słynie z anty-ekstrawaganckich i casualowych ubrań, wypełnił swój wybieg skórą i nowymi sposobami noszenia futer. Consuelo Castiglioni pokazała ciekawe sposoby dodawania futra do codziennych sukienek, w postaci pasków, obszyć i szalików. Szalone wzory, z których marka słynie, tym razem zostały przedstawione na subtelnych sukienkach, zaś na niektórych płaszczach stonowane do monochromatycznych kolorów.

Jednym z powodów, dla których nie lubię recenzować kolekcji Dolce & Gabbana jest ogromna ilość looków, które wysyłają na wybieg. Podczas gdy przeciętny pokaz składa się z 30-40 looków, u D&G jest ich ponad dwa razy więcej. Wolałabym, żeby pokazali 40 naprawdę ładnych ubrań niż prawie 80 takich sobie. Drugim powodem niewątpliwie jest trwająca od kilku lat dziwna obsesja na punkcie braku spodni. A tak poza tym Dolce & Gabbana przygotowało kolekcję pięknych, ornamentalnych i bogato zdobionych ubrań z religijnymi elementami, bizantyjską sztuką, wielkimi krzyżami i sycylijskim stylem seksownej kobiety. Dolce & Gabbana jak zwykle kreują modę według własnej wizji, dzięki czemu zawsze zyskują dobre recenzje.

Pomimo że Armani znajduje się w czołówce marek wybieranych przez gwiazdy na galę rozdania statuetek Oscara, zyskując przez to prestiż i uznanie, jego ubrania nie zawsze zasługują na to miano. Szczególnie kiedy jego kolekcje mają po 80 looków, z czego żaden z nich nie jest warty wspomnienia. Jak zwykle kolekcja składała się z nudnych i powtarzających się kostiumów i garniturów. Wydają się wyjątkowo brzydkie, może to zasługa okropnych kapeluszy, które Armani od kilku sezonów pokazuje na wybiegu. Najgorsze, że Armani słynie z perfekcyjnego krawiectwa, a tym razem jego garnitury zostały dziwnie zdeformowane, a krawiectwo jest równe poziomu gorszej sieciówki.

Gianfranco Ferre musi jak najszybciej zatrudnić nowego i lepszego publicystę, szczególnie po tym, jak większość recenzji sugerowała, że kopiuje Haider Ackerman. Oczywiście dołączam się do tych opinii. Na początku oglądania zdjęć odniosłam wrażenie, jakbym widziała archiwa Haider Ackerman z szerokimi kołnierzami, zdekonstruowanymi dekoltami i pasami Obi. Pomimo tych zastrzeżeń całość kolekcji jest piękna i elegancka, a jednocześnie nowoczesna z elementami charakterystycznymi dla konstrukcji Ferre.

Autor: Tina