Maciek Zień wyrobił sobie już taką markę, że każdy jego pokaz to absolutne wydarzenie. Towarzyskie. Czy modowe ? Cóż, powiem może tak: "Tak krawiec kraje, jak mu materii staje". Na ostatni pokaz Zienia zeszła się cała śmietanka show biznesowo - biznesowo - modowa. Pokaz odbył się w Hiltonie. Przepiękna sala, znakomita organizacja, świetne makijaże i fryzury, przepiękny wybieg, goście dopisali. Kolekcja .... Hm, niech spadnie na to zasłona milczenia. Nie oszałamiająca, ale i nie zła, poprawna, w stylu Maćka Zienia. Bardzo podobało mi się, pojawiające się w modzie od jakiegoś czasu, połączenie granatu z czernią. Jeśli chodzi o przybyłych gości, to niektórzy byli ubrani wprost genialnie. Gdybym musiał wymienić kilka osób, to byłaby to z pewnością Aneta Kręglicka, która miała złotą, cekinowa spódniczkę i biały tiszercik. Bardzo skromnie, prosto, ale fajnie. Podobała mi się Joasia Horodyńska, która jeszcze po pokazie była ubrana w sukienkę Maćka Zienia, w kolorze ostrym różowym, z lateksowymi wstawkami. Ostatnio pojawia się dużo połączeń lateksowych, z polskich projektantów jeszcze np. u Gosi Baczyńskiej. To oczywiście nawiązanie do lat 80 - tych. Trudna moda, bo bardzo łatwo przegiąć. Na pokazie była na przykład jedna pani, która wyglądała po prostu, jakby ubrała się w sklepie Beaty Ushe, a przypuszczam że mogło to być nawet ubranie designerskie. A tak wyglądało tylko na chamski lateks.

Panów muszę pochwalić za dużo, dobrze skrojonych garniturów. Naprawdę świetnie wyglądał Olivier Janiak. Miał szarą, z lekkim połyskiem, marynarkę i kamizelkę. Fajnie ubrany był Korniluk, na sportowo, w modnej kurtce z klapami, tzw. "szwedce" - też w nawiązaniu do lat 80-tych. Ja miałem na sobie granatowo-białą, marynarską bluzkę, czarną militarną marynarkę z szamerunkami i czerwoną apaszkę - troszkę a la pirat z Karaibów.

Tomasz Jacykow