Erdem Moralioglu ma ostatnio dobrą passę. We wrześniu zaprezentował najlepszą w swojej karierze kolekcję. W tym miesiącu został nazwany najlepszym projektantem odzieży damskiej przez BFC w Londynie, by wkrótce świętować podczas uroczystej kolacji w Art Basel w Miami Beach. Wyobrażam sobie, jakie musiał czuć ciśnienie, projektując kolekcję pre-fall 2015, tym bardziej że nie należy ona do łatwych, łącząc w sobie dwa sezony. Erdem sięgnął teraz do wielu wątków i postaci, stawiając na multikulti. Diane Arbus i jej fotografia z tajemniczymi bliźniaczkami, japońskie grafiki, Romy Schneider, „Śmierć w Wenecji”. Operowy romantyzm z kolekcji wiosna lato 2015, zastąpił kolaż portretów, czasem makabrycznych. Ozdobne kołnierzyki, hafty, kwiaty, rozmazane plamy, piórka. Młodzieńcze i graficzne sukienki w babcinym stylu. Czerwone i granatowe szkolne mundurki. Nastrojowe czarne koronki. Ubrania dorosłych, arystokratycznych pań, zarazem uwodzicielskich i upiornych. Jeżeli miałabym wybierać strój do nawiedzonego domu, sięgnęłabym dokładnie po takie suknie. Nie wiem, czy Erdem powtórzy sukces z kolekcji wiosennej, ale w tej udało mu się połączyć to co straszne, przerażające z tym co piękne, zarówno pod względem obrazu, jak i wykorzystanych faktur. Tym razem nie zachwyciłam się tym, co zaproponował Erdem, ale muszę przyznać, że kolekcja pre-fall 2015 posiada niepowtarzalny klimat.