Magazyn Cut opublikował niedawno artykuł o tym, jak sztuczna skóra, czyli pleather robi swój come back na wybiegach. Tłumaczą ten trend takimi zaletami jak wodoodporność, odporność na zgniecenia, ciekawa tekstura i odrobiną „magi”. Rzeczywiście, dużo można powiedzieć o sztucznej skórze, ale czy jest magiczna ? Nie sądzę.

Z mojego punktu widzenia sztuczna skóra wcale nie jest taka wspaniała. Zacznijmy od aspektów wizualnych. Wygląd sztucznej skóry nawet w najmniejszym stopniu nie dorównuje prawdziwej. Nieważne, czy nadamy jej teksturę czy jeszcze inne właściwości.

Prawda jest taka, że dzisiejsza technologia umożliwia nadanie prawdziwej skórze (mówimy tu o najtańszej bydlęcej) niesamowitych efektów jak na przykład impregnowanie wzorów, czy upodabnianie do strusiej skóry. Prawdziwa skóra jest też o wiele grubsza i wytrwalsza, co można było zauważyć na przykładzie słynnej torby shopper Zara, gdzie oryginalna wersja trzymała swój kształt o wiele dłużej niż jej chińscy kuzyni, którzy po paru tygodniach noszenia kompletnie tracili swój kształt.

Co do butów, noszenie pleather jest bardzo szkodliwe dla naszych stóp. Długie noszenie sprawia, ze nasze stopy przybierają brzydki zapach. Do tego sztuczna skóra nie rozciąga się i nie dostosowuje się do stóp, przez co tracimy na komforcie noszenia.

Nie wspominając o tym, że prawdziwa skóra wraz z noszeniem nabiera charakteru, a sztuczna nadaje się tylko do śmietnika, gdzie będzie się rozkładać przez setki czy nawet tysięcy lat.

Na domiar tego pleather jest często nazywany skórą ekologiczną, co jest bardzo ironiczne. Sztuczna skóra jest zrobiona z petro chemikaliów, czyli ropy naftowej, która już wystarczająco zanieczyściła środowisko.

Nie mówię, że mamy od razu wyrzucić wszystkie „Eko” skóry i wymienić je na prawdziwe. Jeżeli kogoś nie jest stać na zakup skórzanej galanterii, musi się zadowolić jej alternatywą. Ale proszę nie mówi, że „Eko” skóra jest fajna i przyjazna dla środowiska i zwierząt. Tym bardziej proszę nie mówić, że może zastąpić prawdziwą !

Autor: Tina