Domenico Dolce i Stefano Gabbana jako punkt wyjścia do swojego pokazu podczas mediolańskiego tygodnia mody obrali wpływ Hiszpanii na Sycylię w latach 1516 i 1713. Najnowsza kolekcja marki jest swoistym wspomnieniem Sycylii, a nawet całych Włoch, pozostających wówczas pod wpływem Hiszpanii.

Kreacje z motywami hartowanych kwiatów, podkreślone dodatkowo złotą biżuterią, przywołują skojarzenie hiszpańskiego stylu. Również paleta kolorów, przede wszystkim czerń, biel i czerwień, symbolizują kraj torreadorów. Na wybiegu oglądamy koronkowe, haftowane kreacje, kolorowe poncza z frędzlami, sukienki flamenco i klasyczne kurtki matadorów. Modelki noszą na głowach barwne chusty, część ma włosy zaczesane w charakterystyczne koki.
Kreacje są bardzo piękne – trudno nie lubić koronki, haftów i kwiatów, szczególnie połączonych z takim rozmachem i stylem.

Jednak temat wydaje się być w tym przypadku potraktowany bardzo tendencyjnie – w kolekcji nie widać żadnego pomysłu na nowe ukazanie stylu Hiszpanii.

Dolce Gabbana nie byliby sobą, gdyby pokaz nie skończył się mocnym akcentem. I tak oto mamy dolce finale – paradę słodkich dziewcząt w śnieżnobiałych koszulach i czerwonych szortach z wysokim stanem, przywołujących na myśl jakąś południową operę (Carmen?). Jak zawsze, na pokazie marki było na co popatrzeć.