Paris Couture Week jak zwykle czekał z zapartym tchem na pokaz domu mody Dior. W tym roku zbiegło się to z nie lada wydarzeniem. Obejrzeliśmy pierwszą kolekcję Dior, po tym jak Raf Simons opuścił podwoje domu mody. Nie wyznaczono jeszcze następcy Belga, a z modą couture zmierzyło się aż siedmiu projektantów, w tym najważniejsi, wieloletni pracownicy, Serge Ruffieux i Lucie Meier.

Nie ulega wątpliwości, że tworzenie kolekcji zaraz po odejściu guru mody jest ambitnym zadaniem. Wpływ Simonsa pozostał nadal zauważalny w wielu miejscach. Asymetryczne dekolty, zdekonstruowane płaszcze, techniki inspirowane orgiami, kwieciste faktury. Bez perfekcjonisty, jakim jest Simons, najnowsza kolekcja Dior couture wiosna 2016 wypadła jednak trochę tandetnie. Końcowy wynik okazał się rozczarowujący, zabrakło dreszczyku nowości i kreatywności, jakiego oczekuje się do Dior Couture. Zaprezentowane krawiectwo nie wzbudzało szybszego bicia serca. Świat mody będzie musiał czekać w dalszym ciągu, aby dowiedzieć się, kto będzie następnym wizjonerem marki Dior.

Wracając do zaprezentowanej kolekcji, można śmiało przypisać jej niezaprzeczalny elegancki styl. Nie zabrakło odniesień do klasycznych elementów New Look, zaczerpniętych z bogatej twórczości, jaką pozostawił Christian Dior. Zachwycały na pewno bogate nadruki, interesujące faktury i materiały. Suknie i płaszcze z mocnej tafty, krótkie żakiety z podkreśloną talią i zaokrąglonymi klapami. Klasyczne marynarki z baskinką do spódnicy z głębokim rozcięciem. Motywy retro mieszały się płynnie z futurystycznymi i nowoczesnymi elementami. Szkoda tylko że krawieckie niedociągnięcia popsuły końcowy efekt.