Diane von Furstenberg projektuje dla kobiet, to widać i nikt temu nie może zaprzeczyć. Ale wydaje się, że prążki są już zbyt wyeksploatowanym motywem. Dlaczego pewne siebie panie muszą udowadniać swoją siłę wyłącznie w garniturach w paski ?

Cóż, pani Furstenberg nie podpisałaby się pod słynnym stwierdzeniem Melanie Griffith z filmu „Pracująca dziewczyna” , w którym z właściwym sobie urokiem mówiła, że ma głowę do interesów i ciało do grzechu.

W najnowszej kolekcji jesień 2015 Ready-to-Wear projektantka pokazała nudną kobietę interesu. Na szczęście na wieczór zaproponowała więcej fantazji i zmysłowości. I tak jak skrytykowałabym wizję ubrań Diane, noszonych w dzień, które wypadły nieciekawie, to jej sukienki wieczorowe z czarnej koronki były olśniewające. Zbyt ostry podział między projektami sprawił jednak, że kolekcja była niespójna, tak jakby ubrania znajdowały się na dwóch przeciwległych biegunach, gdzieś pomiędzy dress code korporacyjnym a buduarowym lookiem.

Najmocniejszym elementem kolekcji na jesień 2015 była, bez dwóch zdań, długa, czarna suknia na cienkich ramiączkach, z wstawką z delikatnej koronki, stylizowana na koszulkę nocną. Tak prosty, a zarazem pociągający krój jest dowodem na to, że Diane von Furstenberg powinna wrócić do swoich początków. Dyskretna i elegancka moda, jednocześnie bezpretensjonalna i kobieca. Na koniec zostawiłam sobie urokliwe groszki, które w wersji kobaltowej wyglądały interesująco.