Czy tylko ja mam dziwne przeczucie na punkcie przemysłu modowego, czy jego poziom naprawdę spada? Raf Simons słabo radzi sobie w Dior, Jil Sander po raz kolejny opuszcza swoją markę, John Galliano oficjalnie jest nadal na wygnaniu, a Phoebe Philo odstawiła prawdziwy horror na wybiegu. Nie wspominając już o tym, co Hedi Slimane wyprawia w Saint Laurent i pozostałych nieustających zmianach dyrektorów kreatywnych w domach mody.

Taki stan rzeczy kilka lat temu był rzadkością i z każdym odejściem projektanta lub jego niepowodzeniem, świat mody mocno reagował. Natomiast teraz stało się to normą. Nawet odejście jednej z moich ulubionych projektantek - Ann Demeulemeester ze swojej marki, nie stanowi większej sensacji niż zdjęcia dziecka Kim Kardashian na Instagramie.

Nie potrafię zrozumieć ani znaleźć przyczyny, dlaczego tak się dzieje. Ann Demeulemeester jest jedną z ikonicznych projektantów tej dekady.  Jest pionierką belgijskiego stylu i członkiem legendarnego Antwerp Six. Jej odejście jest dla mnie jednoznaczne z końcem pewnej epoki i nie wiem, dlaczego ten fakt jest pomijany w mediach.

Ann Demeulemeester ogłosiła w swoim liście, że już czas, by jej droga i marki się rozdzieliły i z tym odejściem rozpoczyna nowy rozdział w swoim życiu osobistym. Co stanie się dalej z marką Ann ? Czy nowy dyrektor kreatywny lub design team będą kontynuować jej dziedzictwo ?

Autor: Tina