Sesja z pokazu kolekcji Cynthia Rowley jesień 2015 Ready-to-Wear była bardzo efektowna. Rowley postarała się i zapewniła maszyny do robienia wiatru i dymu, które dodały klimatu i wyeksponowały prezentowane stroje. W nastrojowym świetle i lekkich podmuchach unosiły się i tańczyły warstwy tkanin. Projekty zbudowane były z kilku nakładanych na siebie warstw, t-shirty na bluzki z długim rękawem i golfem, sukienki na koszule, kamizelki na sukienki.

Muszę przyznać, że Rowley doskonale połączyła ze sobą różnorodność struktur, bez nadmiaru i przytłoczenia. Należy docenić także udaną grę z blaskiem i połyskiem tkanin. Migocące apaszki. Pokryte brokatem spodnie. Topy z cekinami i spódnice z kwiatowym haftem. Nota bene, podczas sesji słychać było „Thriller” Michaela Jacksona, dlatego należy wspomnieć też o jego wyszywanych cekinami rękawiczkach.

Zachwyciła mnie suknia w metaliczne kropki z szerokimi, zebranymi mankietem rękawami i czarnym golfem. Byłam też pod wrażeniem głębokich kolorów fioletu i błękitu. Pomimo że kolekcji możemy przypisać charakterystyczny styl z końca 1960 roku i poczatku lat 70., to Rowley udało się też  zachować niezobowiązujacy klimat, z dala od konkretnej dekady. Ubrania proponowane przez Rowley z kolekcji jesień 2015 są w swym wyrazie uniwersalne, poza aktualnymi trendami, dyktowanymi przez projektantów i stylistów. Może to nie do końca moja moda, ale jestem pełna podziwu i szacunku za takie podejście do twórczości i poszukiwanie nowych rozwiązań.