Coach pokazał swoją pierwszą kolekcję wiosna lato 2015, zaprojektowaną przez nowego dyrektora kreatywnego. Stuart Vevers zaledwie piętnaście miesięcy temu opuścił Loewe. Co prawda, sztandarowym elementem Coach są torebki, ale Vevers zaprezentował przede wszystkim kolekcję ubrań: sztuczne futra w kolorach pastelowych: różowym, fioletowym, zielonym, z kapturami lub szerokimi klapami, płaszcze w panterkę, krótkie kurteczki.

Powróciły spodnie z szerokimi nogawkami i drewniaki. Linia spodni sprawia jednak subtelne wrażenie, zaś chodaki występują w różnych niestandardowych kolorach. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu wahadełka, jedne projekty zakorzenione były w klimacie lat 60., zaś w drugich przeważał styl lat 70. Vevers podkreślał, że swoje inspiracje czerpał z Nowego Jorku, który jest tyglem subkultur, od muzyki po surfowanie.

Projektant jest niewątpliwie wnikliwym obserwatorem amerykańskiego stylu, ale jednak jako typowy Brytyjczyk przeniósł do projektów także klimaty rodem z Londynu. Młodzieńczość, lekkość i angielski dystans to cechy wyróżniające projekty. Mieszanka dwóch minionych dekad, subkultur i narodowości, to za dużo jak dla mnie.

Należy oczywiście wspomnieć też o torbach Coach. Nie było już motywów rodem z westernu, zamszu, skóry i frędzli z poprzedniego sezonu. Dominowały natomiast trapezowe kształty, torby kurierskie, metalowe dodatki i słodkie pastele. Na swetrach, koszulkach i torbach odnaleźć można było postaci z kreskówek.

Wszystkie projekty miały współczesny sznyt i profesjonalne wykończenie, ale cały ten misz masz burzył spójność kolekcji. To jedyny zarzut, który mogę postawić pokazowi, ponieważ bez wątpienia była to jedna z lepszych linii Coach, dedykowana odważnym przedstawicielkom młodego pokolenia.