Kiedy na początku listopada usłyszałam, że Nicolas Ghesquière odchodzi z Balenciaga – zamarłam. Projektant wyrobił firmie nazwę i zrobił z niej jedną z najbardziej pożądanych marek wśród fashionistów. Pamięta ktoś, jak wyglądał Balenciaga zanim Ghesquière dotknął kolekcje swoimi magicznymi rękami? Ja na pewno nie, wszystkie ikoniczne stroje jak na przykład szpilki z klocków lego, futurystyczne kroje czy innowacyjne połączenia wzorów i tekstur wyszły spod kierownictwa Ghesquière.
Zastanawiałam się, kto byłby na tyle godny, by zastąpić go u Balenciaga, przecież wszyscy wiemy, jak skończył Dior bez Galliano i McQueen bez Alexandra. Było też oczywiste „Co będzie robił Nicolas Ghesquière ?”. Tyle pytań przewijało się przez moją głowę, a jedyne, co było wiadome to, że Balenciaga nie ma kreatywnego dyrektora.
Potem nadszedł horror, kiedy usłyszałam, że Christopher Kane ma zastąpić Ghesquière. Lubię Kane, jego projekty są niezwykle nowoczesne i dziewczęce, wykonał świetną robotę dla Versus, jednak to nie było to. Estetyka Kane nie nadawała się, moim zdaniem, do Balenciaga, wyobrażacie sobie ołówkowe spódniczki w koronkę u Balenciaga, bo właśnie one zrobiły furorę w najlepszej kolekcji Kane’a. Na moje szczęście plotka okazała się nieprawdziwa.
Niedawno wyszedł wiarygodny news, że posadę u Balenciaga dostał Alexandr Wang. Nie wiem jeszcze, co o tym myśleć. Uwielbiam Wang’a, od jego debiutu większość kolekcji okazała się hitem, co nie jest dziwne. Młody projektant ma mnóstwo innowacyjnych pomysłów, nowoczesny design łączy z streetowym stylem i jest to strzał w dziesiątkę dla świata mody. Czy jednak jest godny zastąpienia Ghesquière? Uważam, że ma na to zadatki, a na pewno większe niż u Dior’a, gdzie jego kandydatura również była brana pod uwagę. Sam Karl Lagerfeld potwierdził decyzję grupy PPR, twierdząc, iż Wang jest jedynym słusznym wyborem na zastąpienie Ghesquière. Nie cieszmy się jednak za wcześnie Saint Laurent Paris, kto wie, może nastąpi taka sama sytuacja jak z Heidi Slimane w Saint Laurent Paris.

Autor: Tina