Carolina Herrera ma powody do dumy i radości. Została najpierw uhonorowana za swój kunszt i artyzm, jaki wniosła do mody, a później zaprezentowała niezwykłą kolekcję wiosna lato 2015. Dominowały w niej jednolite stonowane kolory, biele, żółcie szarości oraz motywy kwiatów. Kolekcja sprawiała wrażenie świeżej i dużo młodszej niż poprzednie. Wycięcia w pasie, oryginalne topy, odkryte ramiona połączone z wyraźnymi liniami i idealnym ułożeniem materiału w architektonicznych wręcz strukturach.

Punktem wyjścia kolekcji był po prostu kwiat, piękny ze swej natury i banalny zarazem. Wiosna kojarzy się właśnie z kwiatami i nic już tego nie zmieni. Carolina Herrera potrafiła jednak nadać kwiatom w modzie wyraz wręcz magiczny. Udało się jej połączyć naturę z technologią i kwiaty rozkwitły w świecie mody. Oglądając pokaz, odniosłam wrażenie, że przekraczam pewną narzuconą granicę i wstępuję w przestrzeń, w której projektantka bawi się strukturą i linią oraz wykonuje eksperymenty z nowymi tkaninami i nietypowymi materiałami, czarując przy tym kolorami. To było niezapomniane, ulotne przeżycie.

Przykładem artyzmu projektantki była biała kulista suknia wykonana z cienkich kawałków pianki. Pomysł doprawdy zaskakujący na wybór materiału, ale Herrera poszła o krok dalej. Różowe, zielone i białe kawałki pianki zostały pocięte, a następnie złożone razem niczym mozaika, tworząc trójwymiarowy obraz kwiatów. Niesamowitą głębię posiadały ogromne róże w odcieniach szarości, namalowane na czarnym żakardzie. Zaskakiwała swoim artyzmem biała róża nadrukowana na przezroczystej tkaninie krótkiej bluzki z szerokimi rękawami. Eksperymenty z tkaniną zasługują na niepodważalny podziw, ale nie zawsze muszą podobać się szerszej klienteli. Carolina Herrera zadbała o panie bardziej konserwatywne i zaproponowała klasyczne suknie, wśród których na uwagę zasługuje żółta sukienka bez ramiączek z odkładaną górą i fantazyjnym drapowaniem.