Brak nam, niestety, świątecznego śniegu, brak szyb, na których mróz stworzył fantazyjne wzory. Brak choćby delikatnego szronu na trawie rankiem. Ale nic to, możemy to sobie zrekompensować, tworząc blask wokół siebie. Ubierzmy choinkę używając do tego ozdób jak najbardziej lśniących! A jest tego przecież mnóstwo: bombki w najprzeróżniejszych kolorach ze świecącymi drobinkami, błyszczące łańcuchy i ogrom lampek. Niech będzie krzykliwie, niech światło wypełnia całe pomieszczenie, na tym polegają święta!

A potem skupmy się na własnym blasku. Boże Narodzenie to najlepszy moment na to, by pozwolić sobie na odrobinę elegancji. Niecodzienna okazja to i niecodzienny strój, a także makijaż. Nie może to być, rzecz jasna, nic krzykliwego- w końcu staniemy przed bardzo surowymi sędziami- te wszystkie babcie, ciotki oceniające nasz wdzięk, urok i klasę…
Musimy się więc postarać! Znaleźć coś, mającego bardzo dużo smaku, trzymając się klasycznych wzorców, ale i wnieść trochę siebie.

Proponuję na taką okazję połyskliwą, mieniąca się w świetle choinkowych lampek satynę. W stonowanym kolorze- bez szaleństw! 

Do tego drobna biżuteria- koniecznie mała bransoletka, która będzie miło brzęczeć w trakcie odpakowywania prezentów, zdzierania papieru i rozwiązywania kokardek.
Włosy najlepiej ściągnięte nad karkiem w gładki kok lub ułożone w miękkie fale wokół głowy. Wzorujmy się na gwiazdach kina lat 40. To z pewnością zrobi wrażenie!