Calvin Klein obok Hugo Boss to jedna z moich ulubionych marek modowych. Wiem, że wojskowe motywy są dla Wielu z was wtórne. Wiem, że nad tego typu ubraniami unosi się swoisty duch totalitaryzmu i nieludzkiej perfekcji. Mimo wszystko dla mnie to styl, który pozostaje niezwykle męski, nie w dziki, atawistyczny sposób, ale w sposób cywilizowany.

Calvin Klein nie ma tak mrocznego epizodu jak współpraca Hugo Boss ze strukturami III Rzeszy. Tym bardziej mój zachwyt nad kolekcją jesień / zima 2014 daje się obronić.

Ta kolekcja odgrzewa popularny jeszcze dwa lata temu militaryzm, podając go na nowo. Kolory, faktury, forma, wszystko jest tu perfekcyjne. To nie jest kolekcja dla niedomytych hipsterów. To kolekcja dla metroseksualnych samców, którzy chcą podbijać i walczyć o rozwój gospodarczy. To ubrania perfekcjonistów i modowych neurotyków. To stroje idealne dla fanów zespołu Kraftwerk czy architektów lub designerów. Kurtki czy spodnie zdają się być wykonane z metali takich jak złoto, srebro lub brąz. Do tego charakterystyczne dla marki Calvin Klein slogany, które pojawiają się na górnych częściach garderoby. Znajdziemy tu napisy „Obsession”, „Eternity” i „Breakout”. Minimalizm podlany najwyższej jakości wykonaniem i unikalnym podejściem do koloru i faktury. Moda, która jest kunsztowna i wyrafinowana. Mniej znaczy więcej. Znakomita kolekcja. 2014 zapowiada się świetnie. To kolekcja, która rzuca na kolana.