Włoski projektant ma coś dla tych, którzy lubią jeździć po bandzie stylu. Właśnie trafiły do sprzedaży zniszczone buty zaprojektowane przez Martina Margielę. Wyglądają, jakby naprawdę niejedno przeszły. Nonszalancja, bezkompromisowość, niezależność. Trzeba być chyba Johnnym Deppem, żeby włożyć zaprojektowane przez Margielę buty i usłyszeć „masz świetny styl i jeszcze lepszą osobowość”, a nie być posądzonym o bezdomność.

Mieliśmy już zniszczone jeansy – im bardziej zniszczone, tym droższe. Czy teraz przyszedł czas na buty? Czy to tylko jednorazowe widzi mi się awangardowego kreatora?