Mówią, że człowiek przechodzi przez 5. etapów żałoby, dla wielu istnieje jeszcze 6. etap. By pogodzić się z odejściem swoich pupilów, niektórzy właściciele przerabiają prochy kremacyjne zwierząt na diamenty i noszą je na sobie jako biżuterię. Pomysł bardzo innowacyjny, ale czy zdrowy ?
Według firmy LifeGem, która ma za sobą „przerobionych” ponad tysiąc takich klientów, jest to świetny sposób na pogodzenie się z odejściem ukochanego zwierzaka. Nie tylko pomaga zaakceptować stratę, ale stanowi także piękny dodatek do codziennego looku.
Taką pamiątkę można dostać już za niewielką sumkę jedynych1.500$. Węgiel z prochów jest kompresowany i przetwarzany na diament o dowolnej wielkości i barwie. Co prawda, kamienie wyglądają bardzo okazale, ale czy czulibyście się komfortowo, wiedząc, że nosicie na palcu część waszego pupilka? Megan Oswald-Held, właścicielka ¾ karatowego diamentu o wartości 4.700$ twierdzi, że podnosi ją to na duchu, gdy patrzy na dłonie i czuje obecność zmarłego zwierzaczka.
Ciekawa jestem, czy Grace Coddington pójdzie za tym trendem i zadedykuje którąś kolekcję biżuterii swoim kotom.
A może ktoś z was byłby zainteresowany takim gadżetem ?

Autor: Tina