Historia mody lubi zataczać koło i się powtarzać. W kolekcji na jesień 2015 Ready-to-Wear Alexander Wang postanowił sięgnąć po odwieczny motyw –  czerń i poświęcił tej barwie prawie wszystkie swoje projekty. Niektórzy twierdzą, że czarny nie jest kolorem, tylko stanem umysłu i u Wanga tak jest faktycznie. Sfokusowanie się na spójnym przekazie zawsze okazuje się sukcesem. W przypadku Wanga wypadło to świeżo i zaskakująco.

Projektant nie poprzestał jednak wyłącznie na czerni, ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę, że wszystkie czarne stroje na wybiegu wyglądałyby przygnębiająco. Niemniej jednak uczynił z tego koloru swój motyw przewodni, nawiązując tym samym do wielu subkultur, takich jak Goci czy japońskie lolity. Nie zabrakło charakterystycznej dla heavy-metalu stylizacji fryzur, a także ciężkich nabitych ćwiekami butów rodem z Frankensteina.

Ubrania z kolekcji Wang na jesień 2015 zostały starannie wystylizowane, połączone z mocnymi dodatkami, jak łańcuchy przymocowane do tali,  zamki, zatrzaski czy wyraźnie wyeksponowane przeszycia. Smoking z aksamitnym wykończeniem klap, zestawiony ze spodniami stylizowanymi na culottes i skórzaną bluzką. Pikowane kamizelki wzorowane na kuloodporne. Rewelacyjny pikowany płaszcz i mini spódnica. Spódnica z krótszym przodem, obszyta frędzlami.

Mnie zachwycił ponadbabarytowy czarny sweter z ostro zaznaczoną linią ramion, obszyty rzędami drobnych łańcuszków. Na tle wszechobecnej czerni wyróżniały się zestawy błękitnych jeansów z luźnymi żakardowymi swetrami. Myśliwska kurtka w czerwono-czarną kratkę doskonale uzupełniała czarne komplety. Wisienką na torcie okazała się natomiast lotnicza kurtka, wykonana ze srebrzystego, metalicznego nylonu, także łączona z elementami z czarnego długiego futerka.
Zaskakująca i inspirująca kolekcja, spójna i przemyślana, z arcymistrzowskimi dodatkami, precyzyjnymi liniami i formami. Polecam obejrzeć ją co najmniej kilka razy, ponieważ dopiero wtedy można dostrzec ważne niuanse i detale.