Żyjemy w świecie, w którym gospodynią tegorocznej gali MTV VMA w Los Angeles jest nie kto inny, tylko Miley Cyrus. Po jej skandalicznych występach spodziewałam się podczas muzycznej nocy ekscesów i prowokacji. Muszę przyznać, że Cyrus wypadła jednak całkiem dobrze. Okazała się zdolnym raperem. W odpowiednich momentach podtrzymywała ciekawe dialogi i przywracała na właściwe tory imprezę, kiedy do scenariusza wkradał się bałagan, zwłaszcza gdy Nicki Minaj próbowała z nią konkurować. Niewątpliwe zalety gospodyni nie zmieniają mimo wszystko odniesionego przeze mnie wrażenia, że Cyrus ukradła show wyłącznie dla siebie. Ciągłe zmiany jej kostiumów powodowały zbyt duże zainteresowanie, odciągając uwagę od tego, co było istotą gali.

W galerii zdjęć znajdziecie wszystkie stylizacje Miley z okazji 2015 MTW VMA. Śmieszne, szalone, prowokacyjne, ale tego mogliśmy się spodziewać. Najbardziej klasyczny okazał się kombinezon z cekinów. Wystarczy porównać go ze srebrnym „kombinezonem”, złożonym wyłącznie z pasków i paseczków.

Zakręcona interpretacja stylu Barbie w winylowym wydaniu z ciekawym akcentem w postaci okularów. Pamiętacie powiedzenie, że oczy są zwierciadłem duszy. U Miley znalazły się one w okolicy biustu w jej replice twarzy. Spódnica zaś naśladowała usta w wiśniowym kolorze. Całkiem twórcze rozwiązanie.

Niegrzeczna tancerka go-go rodem z lat 60. z ryzykownymi wycięciami w białym „czymś”, ozdobionym pomponikami. Nic dodać, nic ująć. Bez komentarza pozostawię też jednonogi kombinezon w technikolorze. Oryginalna natomiast była „pop-tartowa” tęcza z uroczymi mokasynami w serduszka. Numerem jeden stała się stylizacja była przezroczysta folia upstrzona w strategicznych miejscach pluszowymi kropkami. Bubble tea nabrała nowego wymiaru.