Pisałam niedawno o wyjątkowych sesjach zdjęciowych francuskiego wydania „Elle”, które z sukcesem postawiło na naturalne i dojrzałe piękno w osobie między innymi Monici Bellucci. Okazuje się, że koledzy zza oceanu poszli w zupełnie inną stronę. Na okładce najnowszego numeru amerykańskiego wydania wprawia w zdziwienie, a dla niektórych komentatorów nawet straszy, 16-letnia Miley Cyrus. Zapakowana w czarną skórzaną kurtkę, która na pierwszy rzut oka powiewa lateksem, z wystającym czarnym koronkowym stanikiem, Miley z dumą oznajmia światu „Nie jestem już dzieckiem!”. 

Na tym nie koniec. Zdjęciami z sesji gwiazda za wszelką cenę próbuje potwierdzić swoje słowa. Długie czarne kozaki, seksowna sukienka od Prady i wyciąganie się na stole niczym doświadczona striptizerka na odległość pachną desperacją. Przepadł gdzieś niewinny wdzięk piosenkarki, którym podbiła serca fanów i który tak przyjemnie eksponowała w sesjach dla „Teen Vogue” czy „Seventeen”. Okładka dorosłego „Elle” okazała się falstartem. Miley dzieckiem już może nie jest, ale do kobiety wciąż jej daleko. Britney Spears, także produkt fabryki Disneya, wyśpiewywała kiedyś swoje egzystencjalne rozterki w piosence „I’m not a girl, not yet a woman”. Takie dylematy są u nich najwyraźniej „rodzinne”.