Kalendarz Marysi Sadowskiej jest wypełniony po brzegi koncertami, dniami zdjęciowymi i treningami. Wokalistka skupia się na reżyserowaniu swojego debiutu. Nie zapomina o występach na scenie, a dodatkowo musi się przygotowywać do udziału w programie „Gwiazdy tańczą na lodzie”.

Natłok obowiązków powoduje, że brakuje jej czasu dla tajemniczego ukochanego. Jedyne co zdradziła Marysia, to imię przystojniaka z dredami – Adrian. Chłopak towarzyszy Sadowskiej podczas koncertów i wywiadów.

Wokalistka, oprócz standardowych zajęć, będzie musiała wpisać w grafik rehabilitację. Podczas treningów na lodzie odnowiła się jej kontuzja nogi, której nabawiła się na snowboardzie.

„Na razie nie mogę pokazać, na co mnie stać, ale na pewno nie spasuję. Codziennie chodzę na rehabilitację”.

Zobaczymy czy słowa, które wypowiedziała Marysia na łamach „Super Expressu” sprawdzą się w tańcu na lodzie.