Najczęściej anginy dopadają mnie latem. Jest to koszmarne uczucie, kiedy za oknem skwar a mnie na przemian zimno i gorąco. Z podwyższoną temperaturą leżałam i oglądałam filmy i seriale. Przypomniałam sobie „Bulwar zachodzącego słońca” i „Śniadanie u Tiffany'ego”. Odkryłam trzy świetne seriale. Jedne to thriller prawniczy „Damages”, drugi, komediowy „Jak poznałem Twoją matkę” i trzeci, obyczajowy „Californication”.

Wszystko byłoby w porządku i jak zwykle, gdyby nie Mariah Carey. Nie miałam żadnej jej płyty i w sumie nie specjalnie jest to moja bajka. Bo poza nieprzeciętnym głosem, dużo rzeczy, które robi do koła siebie kojarzy się z tandetą. A jednak osłabiona wirusem i gorączką zaczęłam przesłuchiwać jej utwory na youtubie. Stwierdziłam, że tylko głos Mariah przynosi mi ukojenie w tych ciężkich chwilach. Faworytem stała się piosenka My All. Mariah w wodzie, w piasku, w wielkiej muszli śpiewa do latarni morskiej. Zawodzi, jęczy i non stop się obmacuję. Oczywiście tematem jest nieszczęśliwa miłość, brak zrozumienia i smutek.

Michał wracał z pracy, a ja zamiast obiadu serwowałam mu nowo wyszukane teledyski Mariah. Dziwiło mnie, że nie podziela mojego entuzjazmu. Wiem, że woli Dżem i Czesław Śpiewa, ale to Mariah ma pięć oktaw. To Mariah miała depresje wylądowała w psychiatryku, straciła kontrakt z wytwórnią, później schudła, bo od lekarstw na głowę się tyje i odzyskała wszystko!

Aż wreszcie, to Mariah ze zwykłego jęku potrafiła zrobić markowy ozdobnik. Kiedy poczułam się troszkę lepiej, zaczęłam robić porządki w szafie. Znalazłam tam rzeczy, o których istnieniu już nie pamiętałam. Może zorganizujemy sobie takie spotkanie dziewczyn z trendz.pl i powymieniamy się niepotrzebnymi ciuchami, torebkami, akcesoriami? Myślę, że to przyjemny sposób na odchudzenie szafy i zdobycie czegoś ciekawego.

Wyzdrowiałam, wysmarkałam cały entuzjazm do Carey, znów poczułam się sobą.

Teledysk Mariah Carey - My All