W centrum handlowym jest duże, sztuczne drzewo. Wśród plastikowych liści mieszkają wróble, które żywią się resztkami frytek i hamburgerów. Czy tak wygląda wróbli raj? Syntetyczny, z niekończącą się orgią okruszków. Co się stanie jeśli niedźwiedź odkryje swój raj w mięsnym? Czy raj to wywar z tego co najbardziej lubimy? To zaspokojenie z nawiązką wszystkich elementarnych potrzeb?
W niedziele uczestniczyłam z Nikolą w pikniku tęczowych rodzin. Byłam tam czytać bajkę o dwóch pingwinach homoseksualistach. Bajka, która do końca bajką nie jest, bo historia wydarzyła się naprawdę w Zoo ,w Central Parku.
Pingwinki zakochały się w sobie i chciały jak inne pary mieć dziecko. Ponieważ obaj mieli ''siusiaczki'' wysiadywali kamień. Los był dla nich łaskawy, inna para z wybiegu złożyła za dużo jaj i dostali jedno zamiast kamienia. Z jajka wykluła się Tango, którą wychowali na wspaniałą pingwinicę.
Po oficjalnej części udzieliłam kilka wywiadów i dostałam zaproszenie z Polsatu do programu Interwencja. Miałam tam się wypowiedzieć na temat homorodzin. Kilka dniu później dziennikarz zadzwonił i odwołał nagranie z powodu wycofania się z programu jedynej pary jednopłciowej z dzieckiem, która po przemyśleniu wszystkich za i przeciw zdecydowała, że nawet anonimowy występ, będzie dla nich zbyt dużym zagrożeniem.
W Polsce jest ponad pięćdziesiąt tysięcy homorodzin. Niestety żadna z nich nie pojawiła się na pikniku, żadna z nich nie chce udzielać się publicznie. Rozumiem ich obawy. Strach, że z powodu odważnych decyzji dziecko w szkole przeżyje piekło. Z drugiej strony pragną tylko jednego, aby postrzegano ich jak zwyczajne rodziny.
Czy żeby ta zwykłość nastąpiła trzeba dokonać rzeczy niezwykłych?

Nie wiem ile jest na świecie homorodzin. Nie chciałabym bawić się w tanią demagogię. Ale jeśli słyszymy o dziecku, które zostało wyrzucone przez okno, pobite do nieprzytomności to zawsze są to heteroseksualne rodziny. W takim razie rodzice różnych płci nie są gwarantem dobra dziecka. Równanie ojciec + matka + dziecko = szczęśliwa rodzina, nie zawsze się sprawdza. Uniwersalnym wzorem jest miłość + dziecko = szczęśliwa rodzina.
A czy ta miłość pochodzi od dwóch matek czy dwóch ojców, dla mnie nie ma znaczenia.
Zdarza się, że decydujemy o raju. Możemy innym pozwolić cieszyć się życiem, być szczęśliwym.

 

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,5851105,Homorodziny_na_pikniku.html