Tym razem, nasza ukochana Paris padła ofiarą własnej niepunktualności. Hilton miała stawić się w sądzie o godzinie 9:00 czasu Los Angeles. Półtoragodzinne spóźnienie rozwścieczyło sędziego ? zdecydował się na wysłanie patrolu policyjnego i doprowadzenie Hiltonówny. Skuta w kajdanki Paris krzyczała podobno bez umiaru: - Mamo, mamo...

Sędzia, który zmniejszył wcześniej karę Hilton do 23 dni, pod wpływem opisywanych powyżej wydarzeń, zwiększył ją ponownie do 45 dni. Po kliku godzinach rozprawy serce sędziego zmiękło i ostatecznie wyrok powrócił do pierwotnego wymiaru, 23 dni...

Trochę się w tym gubimy! Paris najwyraźniej dobrze opanowała grę na emocjach - w trakcie rozprawy bez przerwy płakała a kiedy sędzia odczytał wyrok, wydała głośny bełkot i krzyknęła: - Nie powinno tak być, to niesprawiedliwe! Rzeczywiście Paris, to wszystko co Cię spotyka w życiu ? nie do końca zasłużenie - jest naszym zdaniem naprawdę niesprawiedliwe?

A teraz druga, mniej przyjemna część historii...

Jeszcze przed wizytą w zakładzie karnym, u Hiltonówny stwierdzono opryszczkę narządów płciowych ? jednak zamiast leczyć to, co miało już miejsce, Paris nie przyjmowała lekarstw i choroba rozwinęła się w kierunku? opryszczki odbytu. Fuj!