Minione Święto Zmarłych, po raz kolejny skłoniło wielu z nas do swego rodzaju refleksji na temat życia oraz śmierci. I to zarówno osobistej, jak i tej w środowisku artystycznym. W 2009 roku pożegnaliśmy bowiem kilka wybitnych osób ze świata show biznesu i nie tylko.
Najbardziej wstrząsającym pożegnaniem minionego roku była rzecz jasna śmierć króla popu – Michaela Jacksona. Przypomnijmy, że artysta zmarł nagle 25 czerwca w wieku 50 lat w jednej z klinik medycznych w Los Angeles. Śmierć Michaela wywołała wśród fanów nie tylko ogromne poruszenie, ale i podejrzenie spisku. Przez wiele tygodni po tym wydarzeniu prasa na całym świecie rozpisywała się na temat niejasnych okoliczności, towarzyszących śmierci gwiazdora. Dosyć tragicznie zmarła także aktorka Natasha Richardson. Przyczyną jej śmierci były liczne obrażenia poniesione w wypadku narciarskim w kurorcie kanadyjskim Mont Tremblant. Aktorka miała wówczas 45 lat.

W 2009 roku przedwcześnie pożegnaliśmy także Patricka Swayze. Aktor po wielomiesięcznym zmaganiu się z groźnym rakiem trzustki, zmarł 14 września w wieku 57 lat. Ostatnie chwile życia spędził jednakże w domu, z rodziną. Artysta znany był przede wszystkim z pamiętnych ról w filmach, takich jak „Dirty Dancing”, „Uwierz w ducha”, czy „Ostatni taniec”. Demi Moore w oficjalnym oświadczeniu pożegnała swojego kolegę po fachu słowami: „Patrick, jesteś kochany przez tak wielu, a Twoje światło na zawsze będzie świecić w naszych życiach. (…) Kocham Cię i będzie mi Cię brakowało”. Czy trzeba dodawać coś więcej?

Spośród rodzimych artystów w roku 2009 pożegnaliśmy między innymi wybitnego aktora filmowego i teatralnego Zbigniewa Zapasiewicza (74 lata), a także Marka Walczewskiego (72 lata), który od wielu lat zmagał się z nieuleczalną chorobą Alzheimera. Na początku roku ogromne poruszenie wzbudziła także śmierć młodziutkiej sportsmenki i medalistki olimpijskiej Kamili Skolimowskiej (26 lat). W 2009 pożegnaliśmy również pisarza i działacza społecznego Marka Edelmana (87 lat) oraz byłego ministra zdrowia Zbigniewa Religę (70 lat). Ponadto, 31 października Polskę obiegła wiadomość o śmierci jednego z właścicieli grupy ITI Jana Wejherta.

Tego rodzaju pożegnania jeszcze bardziej uświadamiają nam, jak kruche w rzeczywistości jest ludzkie życie. I prawdę mówiąc jedyne co w danej chwili przychodzi na myśl, to dobrze znane, a wciąż jeszcze nie doceniane słowa księdza Jana Twardowskiego: „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą…”