Po medialnej banicji i zniknięciu z centrum uwagi Lindsay Lohan wygląda na gotową do powrotu na salony, czerwony dywan i okładki magazynów. Wydaje się, że celebrytka swój comeback tym razem przemyślała drobiazgowo i zaplanowała w dobrym stylu, bez sensacji i zbędnych ekscesów. Muszę przyznać, że Lindsay popracowała nad sobą i wyglądała ostatnio wyjątkowo dobrze. Wystarczy przypomnieć sobie miniony Milan Fashion Week, podczas którego mogliśmy dowiedzieć się o jej kolaboracji z Civil Clothing i PacSun. Dlatego sporym wyróżnieniem wydaje się umieszczenie Lohan w kalendarzu adwentowym magazynu LOVE. Nie trafia się do niego tylko przez sam fakt, ile wypiło się czy gdzie i jak balowało. Pozostała jedynie znana konwencja Lindsay odnośnie skąpego stroju. W kalendarzu nie ma na sobie za wiele. Mam nadzieję, że LiLo nie zawiedzie swoich fanów kolejny raz i na stałe zagości w medialnym świecie nie tylko z uwagi na swoje niewybredne zachowanie.