Britney Spears jak powszechnie wiadomo posiada mnóstwo ubrań. Większość z nich to totalna tandeta. Wczoraj mogliśmy ją oglądać w dziwnie wyglądającycm czerwonym topie i bardzo krótkich szortach.

Podczas wieczornego wypadu do klubu Winston widziano ją w czarnej sukience. Co ciekawe wychodząc z lokalu piosenkarka prezentowała się już w zupełnie innej kreacji. Sukience pożyczonej od koleżanki.

Brit, cóż za szaleństwo ! Jak można się domyślać teraz zarabiasz na przebieraniu się. Niczym drag queen. Fotografowie robią ci nowe zdjęcia zawsze gdy jesteś ubrana w nowe ciuszki.

Podobno Spears informuje Paparazzi gdzie i o której godzinie się pojawi. Zakłada nowe ciuszki. I liczy kolejne dolary w portfelu które pojawiają się od agencji za zdjęcia. Podobno za fotki w nowych kreacjach płaci się więcej.

Nawiązując do wieczornego bałnsu piosenkarki mamy jeszcze inną hipotezę. Może dziewczyny zabawiały się w łazience i pomyliły sukienki. Przecież Brit nie kryje się ze swoimi biseksualnymi skłonnościami. Teraz gdy jej zachowanie jest mocno zaburzone wszystko jest możliwe.

Brit powinna poświęcić chociaż ułamek czasu który marnuje na przebieranie się, aby zadbać o swoją skórę. Świat byłby wtedy czystszy i bardziej ekologiczny. Używając skóry Brit mogę spokojnie umyć podłogę w mojej łazience, a szczególnie fugi.