O Lindsay ciągle głośno. Czy to z powodu alkoholu, czy narkotyków, czy po prostu faceta. Tym razem uderzyła swoim samochodem fotografa. Dobra, nie było to uderzenie i ucieczka, ale z pewnością fotograf ucierpiał przy tym zderzeniu. Źródła podają, że Lindsay Lohan została po raz kolejny otoczona przez paparazzich w poniedziałek. Kiedy chciała odjechać swoim samochodem, wjechała w jednego z fotografów i wysłała go do szpitala. Początkowo policja, która przybyła na miejsce wypadku, pozwoliła aktorce odjechać do domu bez żadnych formalności. Najwyraźniej policjanci byli pod wrażeniem gwiazdy. Aktorka spotkała się jednak później z policją i fotografikami w Hotelu Gansevoort na Ninth i West 13th Street. Zeznała wtedy, że jadąc z koleżankami samochodem jej mamy, BMW rocznik 2004, spotkała na swojej drodze fotografa, który wyskoczył nagle pod koła samochodu. Poszkodowany przedstawia inną wersję ? jego zdaniem, stał przed samochodem Lindsay, gdy ta po prostu ruszyła. Giovanni Arnold trafił do St. Vincent's Hospital. Nowojorska policja zbadała sprawę i wykazała niewonność Lohan. Brawo Lindsay ! Wiemy, że masz specyficzny stosunek do paparazzich, raz ich kochasz, raz nienawidzisz, ale postaraj się ich nie zabijać.