Nawet scena polityczna ma swoje trendy, które zmieniają się z określoną regularnością. Tyle tylko, że poszczególne sezony nazywają się trochę inaczej niż w świecie mody. Obecnie trwa na przykład sezon ogórkowy. Nie od dziś wiadomo, że jest to okres obfitujący w informacje szokujące inaczej, w stylu opowieści o chomikach patrolujących osiedle na mini lotniach („Fakt” z sierpnia 2006 roku). Dziennikarze poważnych gazet stosują trochę inną metodę: jeżeli ważnego newsa nie ma, to trzeba go stworzyć. Idąc tym tropem „Gazeta Wyborcza” dostarczyła pozostałym mediom pożywki publikując sondaż prezydencki. Poza czynnymi politykami znalazła się w nim mistrzyni jedzenia bezy łyżeczką – Jolanta Kwaśniewska. Trzeba przyznać, że żona byłego prezydenta nieźle namieszała i to nie mając o tym zielonego pojęcia. 

Według sondażu wygrałaby w drugiej turze wyborów z Donaldem Tuskiem. Wygląda na to, że zapanowała moda na Kwaśniewską. Polacy spragnieni są w życiu publicznym szyku, wdzięku i czaru, więc postawili właśnie na prowadzącą „Lekcji stylu”. Jednak sama zainteresowana nie jest zainteresowana. Ani kandydowaniem, ani karierą polityczną. Jednoznacznie daje do zrozumienia, że woli pozostać w świecie bezy i ptysia, bo w nim czuje się swojsko i bezpiecznie. Z kobiety – Prezydenta na razie więc nici. Z jednej strony szkoda, z drugiej nie do końca – spore wątpliwości mogłoby budzić przygotowanie Aleksandra Kwaśniewskiego do roli Pierwszej Damy. Być może żona chciała mu po prostu oszczędzić babskich pogaduszek z Carlą Bruni czy Michel Obamą podczas spotkań na szczycie. W końcu sama najlepiej wie, jak to się je.