Podziwiam Kim Kardashian za jej odwagę, wytrwałość i konsekwencję. Nie podzielam jej poglądów ani stylu, ale w zakresie zawodowych ambicji doceniam i szanuję. Kim pomimo długo wyczekiwanej drugiej ciąży, nie ograniczyła swojej aktywności zawodowej. Co chwila można zobaczyć ją w jakieś sesji zdjęciowej czy na czerwonym dywanie. Klan Kardashianów doskonale wie, że nieważne, co o nich ludzie mówią czy myślą, ważne, żeby w mediach było o nich głośno. Dlatego też Kim nie znika z pierwszych okładek.

Ostatnio Kim Kardashian-West zadebiutowała na okładce wrześniowego wydania „C Magazine”. Magazyn, obchodzący 10-lecie istnienia, nie bez powodu wybrał właśnie ją do swojego jubileuszowego numeru. Celebrytka została bowiem przez redakcję nazwana „prawdziwą Kalifornijką”. Zdjęcia wykonał specjalista od aktów, Kesler Tan, zaś sesja, jak to na Kalifornię przystało, miała miejsce na plaży. Kim pozuje topless, z mocnym makijażem oczu i mokrymi włosami, jakby właśnie co wyszła z wody. Czarno-białe zdjęcia są stylowe i sugestywne.

W opublikowanym w „C Magazine” wywiadzie 34-letnia gwiazda opowiada o macierzyństwie, biznesie i własnym rozwoju, na który znaczący wpływ miał jej mąż, Kanye West. Kim Kardashian zapytana, jakby określiła swój zawód, odpowiada po prostu, że użyłaby jednego słowa – impresario. Trzeba przyznać, że w tym stwierdzeniu jest sporo prawdy. Kim miała jednak doskonały wzór do naśladowania w osobie swojej mamy, która zasługuje na miano impresario przez duże „I”.