O rany, cekiny, koraliki, błyskotki, że aż oczy bolą... I to nie sroka wkroczyła na czerwony dywan, tylko sama olśniewająca Katy Perry. Należy wspomnieć, że wybrała dziwaczną, seksowną kreację nikomu nieznanego australijskiego projektanta, Jamie Lee Major. Kreacja wyglądała na bardzo niewygodną do noszenia i wydawać by się mogło, że stopień jej skomplikowania i bogatego zdobienia sięgnął wyżyn. Lśniący crop top z półprzezroczystą, sięgającą za kolano spódnicą combo wyglądał jednak na Katy Perry wyjątkowo dobrze, a ona olśniewająco płynęła, otoczona fanami i błyskiem fleszy podczas rozdania nagród ARIA w Sydney. Ciemny kolor stroju idealnie kontrastował z bladą karnacją Katy. Jagodowa pomadka, mocno podkreślone kocie oczy, kruczoczarne włosy spięte lśniącą opaską dodawały perfekcyjnego szlifu całości. Strój miał na tyle proste linie, że nie przytłaczał, a jednocześnie błyskotki przyciągały wzrok. Może niektórzy zarzucą, że Katy wyglądała jak marzenie sroki, ale nie zmienia to faktu, że także wyjątkowo radośnie i dziewczęco.