Dziś piszemy o kolejnym nietypowym człowieku związanym ze światem mediów. Hugh Hefner, bo o nim mowa, urodził się 9 kwietnia 1926 roku w Chicago. W najbliższym roku będzie obchodził swoje 82 urodziny.
Wychowywany był w rodzinie, w której zasady były bardzo przestrzegane (jego rodzice byli nauczycielami). Stawiano nacisk na posłuszeństwo. Z początku Hugh był nieśmiałym człowiekiem. Wszystko zmieniło się, gdy opuścił dom i poszedł do szkoły średniej. Tam zmienił się nie do poznania – stał się typowym nastolatkiem, nie stroniącym od towarzyskich spotkań. Po studiach podjął pracę w magazynie Esquire. Podczas pracy zaobserwował jednak, że na rynku prasowym brakuje „gazety dla mężczyzn”. Niestety, jego wizja rozmijała się z wizją szefostwa, więc sam zabrał się za rozkręcanie przedsięwzięcia. W ten sposób wydano pierwszy numer… Playboya. Nakład pierwszego numeru wynosił 50 tysięcy egzemplarzy, które wyprzedano bardzo szybko. Niestety, wydawanie takiego czasopisma pociągnęło za sobą pewne konsekwencje w życiu osobistym Hefnera. Rozwiódł się ze swoją pierwszą żoną (którą poślubił w wieku 21 lat). W roku 1963 został aresztowany za rozpowszechnianie obscenicznych treści. Życie Hefnera w latach 80. było w dalszym ciągu dość burzliwe – niesiony falą sukcesów zaliczył kolejny ślub (i niedługo potem rozwód). Dziś jest bogatym człowiekiem, którego stać na wszystko. Mieszka w posiadłości, którą uprzednio zamieszkiwali m.in. Elvis Presley czy Frank Sinatra. Mówi się, że jest dużym chłopcem posiadającym marzenia, z tym że od dziecka różni się tym, że te marzenia realizuje.
Dziś ta korporacja to ogromne przedsiębiorstwo medialne. Jednak uważa się w dalszym ciągu Playboya za magazyn na poziomie, za coś odmiennego od samej tylko gazetki ze zdjęciami rozebranych kobiet. Playboya uważa się za męski magazyn lifestylowy, a temat seksu jest jedynie częścią poruszanej tematyki.
Okazuje się, że czasami, aby osiągnąć sukces, wcale nie trzeba wielce wyszukanych pomysłów. Wystarczy jedynie dobrze trafić w lukę na rynku…