Wtedy brakuje środków do wyrażania tego, co czujesz. Słowa zostały wypowiedziane, łzy wypłakane. Pozostało milczenie. Bolesne milczenie.

Jadzia nie żyje od 4 miesięcy. Od momentu, kiedy usłyszałam, że jej nie ma, niewiele się zmieniło. Oswoiłam się z tą sytuacją. Nauczyłam się ją wspominać. Mówić o niej w czasie przeszłym. Czasami zapominam. Odkładam jakąś rzecz dla niej lub wpadam na pomysł, żeby ją zaprosić do Warszawy. To taki krótki przebłysk. Grzmot z przeszłości.

Świadomość, że ktoś inny opłakuje pomaga. Świadomość, że to dziecko mobilizuje. Dla siebie samej trudno się spiąć, pozbierać. Dla Nikoli robię to w błyskawicznym tempie. I to stawanie się silną i zrównoważoną dla niej, uzdrawia.

Nikola nie ma żadnego zdjęcia z babcią. Jadzia opiekowała się nią w tygodniu między trzynastą a szóstą. Była jej codziennością. Rzadko robimy zdjęcia codzienności. Wyjmujemy aparaty na specjalne okazje. A one i tak z racji swej specjalności będą zapamiętane. Codzienność nie ma fotografii, nie mieści się na zdjęciu.

Mój pierwszy projekt fotograficzny po skończeniu szkoły. Idziemy z Nikolą na spacer. Moja siostrzenica zaczepia babcie i prosi je o zrobienie sobie z nimi zdjęcia. Jest w tym coś bardzo krzepiącego. Starsze kobiety bez zbędnych tłumaczeń, obejmują ją, przytulają, całują, pozują. Zaglądamy też do babci szewc, o której pisałam w którymś z felietonów. Pokazuje Nikoli maszynę naprawczą, buty. Opowiada nam, że jak była małą dziewczynką, często się gubiła. Kiedy odkrywała, że jest sama głośno płakała. Pewnego razu w Łodzi, chciała obejrzeć dwukrotnie zabawki na wystawie. Po nacieszeniu oczu zorientowała się, że rodziców nie ma. Zaczęła ryczeć. Podeszła do niej obca pani i zapytała: - Dziecko dlaczego ty tak płaczesz? Mała babcia szewc odpowiedziała, że się zgubiła. Pani na to: - Rozejrzyj się, nie płacz, przecież jesteś wśród ludzi.

Rafalalo, dlaczego płaczesz? Rozejrzyj się, jesteś wśród ludzi. Prosimy obce kobiety, żeby stały się na chwile babciami dla Nikoli. A one to robią w taki sposób, który przerasta twoje oczekiwania. Mówimy o Jadzi i o tym, że Nikola nie ma z nią zdjęcia. Nie boją się naszego bólu, pustki. Wchodzą w nią. Wypełniają ją. Dają czułość i ciepło małej dziewczynce. Te uczucia są autentyczne. Nieważne, że chwilowe. Żadna nie odmówiła, nie zignorowała. Zatrzymywały się z zakupami, odkładały swoje sprawy na bok. Nikola przez te dwie godziny czuje się wnuczką. To, co zostało jej nagle odebrane, wraca. A jeśli Nikola czuje się wnuczką, to ja czuje się córką. Ale to tajemnica. Nie dotykam tych kobiet, nie żądam od nich gestów. Wystarcza mi ich relacja z Nikolą. Wzrusza mnie. Krzepi. Nikt nie zastąpi Jadzi. Przepaści nie da się zasypać kamyczkami. Szukamy oczyszczenia. Rozpuszczamy naszą żałobę w ramionach napotkanych babć.