Nie posiadam wagi. Czasami zdarza mi się zważyć w sklepie lub na wago-automacie, w holu jakiegoś centrum handlowego. Kiedy byłam dzieckiem w kuchni stała waga, na której często ważyły się odwiedzające nas kobiety. Spoglądając z góry na licznik, często powtarzały: „ta waga chyba oszukuje”. Wiedziałam wtedy, że jak będę dorosła w moim domu nie będzie żadnej, zakłamanej wagi.

Po zimie poczułam się ciężka. Wybrałam się do sklepu po lightowe artykuły, umożliwiające schudnięcie. Produktami rządziła ta sama reguła; miały mniej białka, tłuszczu, węglowodanów… mniej wszystkiego. Dlaczego rzeczy, w których jest o połowę mniej składników, są najczęściej o połowę droższe od zwykłych? Wróciłam do domu, siatkę wypchaną nadzieją na lepszą figurę położyłam na palnik kuchenki elektrycznej, na drugim postawiłam garnek z zupą do podgrzania. Po kilku minutach poczułam dziwny swąd. W zamyśleniu omyłkowo przekręciłam kurek od palnika, na którym stała siatka. Podniosłam ją, lecz moje lightowe płatki, stopione od spodu rozsypały się. Soki powylewały, batoniki z otrębami rozpaćkały. Wszystko do wyrzucenia.

Następnego dnia Michał zamontował w drzwiach szafy dwumetrowe, wydłużające lustro. W którym wygląda się szczupło. Jak na razie przeglądanie w nim, w zupełności mi wystarcza. Ludzie przy kości mają reputację wesołych, dowcipnych, uśmiechniętych od ucha do ucha. Tak z pewnością zapamiętano Danutę Rinn. Jako tryskającą radością grubaskę, która z przymrużeniem oka pytała - „Gdzie te chłopy?”. Ja, utrwaliłam jej obraz troszkę inny.

Dawno temu, latając po kanałach na trafiłam na jakąś trzecioligową stację telewizji kablowej. Na ekranie Danuta i dziennikarka. W wiklinowych fotelach, na tle okropnej dekoracji. Dziennikarka zaprosiła Danutę jako przykład wesołej, puszystej pani. Tematem była radość życia. Danuta była zmęczona. Zasapana starością i nie w humorze. Dziennikarka nie rezygnowała. W studio panowała wyjątkowo smętna atmosfera. Danuta opowiadała o domu starców dla aktorów i artystów w Skolimowie. Mówiła o tym, że czuje się samotna i na uboczu. Chwaliła się, że jest tam jedną z większych gwiazd, do której najczęściej dzwonią z gazet. Jej monologi przerywała prowadząca i zadyszka. Program zbliżał się ku końcowi. Dziennikarka chcąc ratować sytuację zadała ostanie pytanie. Pytanie, na które każdy odpowiada z rozanieloną buzią. „Pani Danuto, a o czym Pani marzy?” Danuta wzięła głęboki oddech i odpowiedziała. Żeby nie bolało, żeby już nie bolało.”

Wkrótce po tej rozmowie świat odchudził się o Danutę. Roztyte Chiny i anorektyczka Antarktyda. Niektóre kontynenty obrastają w ludzki tłuszcz, inne pozostają smukłe. Ziemia z wyglądu przypomina pogodnego tłuścioszka. A kosmos?