Powiem wam szczerze, chciałabym mieć w dzieciństwie opiekunkę, którą może pochwalić się brzdąc ze zdjęcia. W Polsce większość z nas wychowywana była przez dziadków.

Amy Winehouse wydaje się idealną partią, która na dzień dobry prezentuje nam czym jest życie. Z drugiej strony wypryski na jej twarzy mogą wystraszyć najtwardsze bobasy. Jest jeszcze jedno ale. Czy nie sądzicie, że zdjęcie, na którym dzieciak grzebie w nosie Amy jest przerażające? Czyżby szukał resztek kokainy, od której jest zapewne uzależniony?