Pomiędzy wokalistką Gosią Andrzejewicz a dziennikarzem oraz showmanem Kubą Wojewódzkim już od jakiegoś czasu trwa nie tyle spór, co wręcz prawdziwa walka… na słowa. Ostatnio artystka wydała nawet specjalne oświadczenie dotyczące nie tyle jej domniemanej sesji zdjęciowej w „Playboyu”, która została przez Kubę Wojewódzkiego mocno skrytykowana na łamach „Polityki”, ile samego Wojewódzkiego.

Celem przypomnienia, popularny dziennikarz radiowy i telewizyjny w swojej rubryce napisał: „Magazyn »Playboy« kojarzył nam się zawsze z wysoką półką dziennikarstwa, jakości czy nagości. Przeżywaliśmy kiedyś na rozkładówce Monikę Sewioło, divę Big Brothera, przecieraliśmy oczy przy Frytce, kobiecie jacuzzowego renesansu, dziś mówimy sobie wyraźne stop. Na okładce pojawić się ma pierwsza dziewica show-biznesu Gosia Andrzejewicz. Papier bywa cierpliwy, smakosze mniej”.
W odpowiedzi na te ataki, Gosia Andrzejewicz, która słynie między innymi z tego, że wielokrotnie na łamach tabloidów podkreślała, iż z utratą dziewictwa zamierza poczekać aż do ślubu, prawdopodobnie chciała nie tylko odpłacić Wojewódzkiemu pięknym za nadobne, lecz także zabłysnąć swoim pisarskim talentem i erudycją. Pisze ona między innymi, że „Dziennikarstwo kojarzyło nam się zawsze z wysoką jakością merytoryczną, profesjonalizmem, etyką zawodową – czyli tym, czego Wojewódzkiemu zupełnie brak. Przeżywaliśmy go już w „Idolu”, w „Mam Talent”, w jego własnym szoł. Dziś mówimy sobie wyraźne stop”. Czy to aby nie brzmi jak plagiat?

Piosenkarka musiała się poczuć doprawdy dotknięta wypowiedziami Kuby Wojewódzkiego, albowiem jej oświadczenie wydaje się być pełne gorzkich emocji, cynizmu oraz swego rodzaju żalu. Stwierdza ona między innymi, że „Dominująca od samego początku autopromocja, oparta na różnej formie kompromitacji osób uczestniczących w programach z jego udziałem, co prawda wyniosła go o wiele wyżej od nich samych, ale mnie zdecydowanie się już przejadła. Nie chodzi mi o to, co o mnie myśli, bo to jego sprawa, ale o sposób, w jaki mnie atakuje”. Po czym dodaje: „Lukratywna posadka w „Polityce” zobowiązuje go do obierania na celownik wytypowanych osób atakowania ich w sposób umożliwiający dalsze lansowanie się i pewne zyski, a wszystko w atmosferze ogólnego skandalu. Na skutek takich działań stałam się jego kolejną ofiarą. Gdyby rzeczywiście tak bardzo interesował się moją osobą wiedziałby, że nie planuję rozbieranej sesji w „Playboy’u”, o czym napisałam w oświadczeniu, które zamieściłam na mojej oficjalnej stronie internetowej dwa tygodnie przed publikacją jego tekstu”. Cóż, czekamy zatem, co ma na ten temat do powiedzenia sam Kuba Wojewódzki…