Dawno, dawno temu, kiedy na ulicach królowały kreszowe dresy i sofixy, a każdy nastolatek miał w swoim pokoju kolorofon podłączany do wzmacniacza marki Diora, na półkach w tych pokojach w ilościach imponujących zalegały kasety magnetofonowe. Jeśli nigdy nie miałeś kaset Michaela Jacksona obok Metalliki, Depeche Mode i ścieżki dźwiękowej z „Twin Peaks”, jeśli nigdy nie przegrywałeś u kolegi, który miał dwukasetowy magnetofon, ulubionych piosenek Iron Maiden na 90-minutowa taśmę, możliwe, że nie poczujesz magii kasety – portu USB. Taki port USB możesz nonszalancko rzucić na biurko i wywołać biurową dyskusję na temat wspomnień z końca lat 80. i początku lat 90 oraz niezliczonych przykładów na wyższość magnetofonu Grundig nad Kasprzakiem, nie wspominając o supermodnych wówczas jamnikach.

Port-kaseta ma cztery wejścia i jest do kupienia TUTAJ, za 13 funtów.